...bo byłam przekonana, że napisałam tu już kolejną notkę. Ale nocne widzenia ostatnio przytłumiają mi rzeczywistość.
Na przykład poznałam Ademaro.
Ademaro to bohater z prostego i dość... tandetnego filmu "Księżniczka i żebrak".
Właściwie to był w nim księciem.
I nie, nie wiem, czemu dostałam takiego kręćka na ten film, ale cały czas zawzięcie kibicowałam Ademaro. Był cudny. Adam porównał go do wikinga, albo jakiegoś Juta. Najwyraźniej mam słabość do barbarzyńskich typów (?).
Może dlatego, że w rzeczywistości żadnego nie znam? :P
Północnych barbarzyńskich typów. Ale Conan odpada. Zresztą, Ademaro umiał grać na flecie... a właściwie był muzykalny i poetyczny. Hah...
A teraz na życzenie Miyi piszę romansik. Aż szkoda, że już wcześniej zaczęłam. Teraz opisałabym jej Ademaro :P